Wywiad z rzecznikiem prasowym Urzędu Miasta Rybnika – Portal PR - 24PR




Wywiad z rzecznikiem prasowym Urzędu Miasta Rybnika

04.06.2010 Kategoria: Kariera, Samorząd. Autor: aGula.

Urzędnik to stanowisko, które kojarzy się raczej z nudną pracą przy biurku niż ze spotkaniami z ludźmi, byciem wszędzie tam, gdzie coś ciekawego się dzieje, z energią i ciągłym entuzjazmem. Często jednak praca urzędników dbających o promocję i przyjazny wizerunek miasta bardziej przypomina pracę w agencji reklamowej. Jak więc można pogodzić potrzeby wynikające ze specyficznych cech charakteru osób zajmujących się promocją z ograniczeniami, jakie narzucają procedury administracyjne i regulaminy urzędowe? Pani Lucyna Tyl, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Rybnika opowiada o swojej pracy.

Agnieszka Sywak (A.S.): Skąd zainteresowanie u Pani funkcją rzecznika prasowego? Co jest ciekawego w tej profesji?

Lucyna Tyl (L.T.): Wszystko (śmiech), generalnie jest to bardzo ciekawa praca, umożliwia kontakt z ludźmi. Ja mam wrodzoną ciekawość świata, co zaczęło się bardzo wcześnie – najpierw w szkole, potem na studiach, a studiowałam dziennikarstwo.

(A.S.): Jak może Pani scharakteryzować dobrego rzecznika prasowego?
(L.T.):
Powinien być przede wszystkim komunikatywny. Ważna jest również łatwość w nawiązywaniu kontaktów, łatwość formułowania myśli. Musi być dostępny – to podkreśli każdy dziennikarz – czasem oznacza to dostępność całodobową (śmiech). Musi być mimo wszystko osobą opanowaną, odporną na stres – niektórzy ludzi się zastanawiają, jak praca urzędnika może być stresująca? A jednak wbrew pozorom praca rzecznika prasowego jest bardzo stresująca. To się wiąże przede wszystkim z odpowiedzialnością za słowo; kiedy coś ode mnie wyjdzie w świat, to już nie ma odwrotu. Także trzeba się trzy razy zastanowić zanim się czegoś nie powie, jak to mówią dyplomaci (śmiech).

(A.S.): Co skłoniło Panią, aby podjąć to wyzwanie właśnie w urzędzie?
(L.T.):
Na studiach interesowałam się tematyką samorządową, pracę magisterską pisałam na temat naszej (rybnickiej – przyp. red.) gazety samorządowej, więc to było takie naturalne wejście w to środowisko. Zaraz po studiach złożyłam dokumenty w urzędzie i okazało się, że akurat strona internetowa miasta była tworzona – to był 1999 rok czyli czasy, kiedy miasta nie miały jeszcze stron internetowych. W Rybniku zaczęto ją akurat tworzyć i szukano osoby na to stanowisko a ja byłam po dziennikarstwie z praktykami w gazetach, więc stało się to całkiem naturalnie.

(A.S.): Jakie zadania ma Pani do wypełnienia  jako rzecznik prasowy w urzędzie?
(L.T.):
Informowanie mediów o bieżących działaniach miasta – wydawanie, w zależności od sytuacji, różnego rodzaju bieżących oświadczeń i komunikatów ale również informowanie na bieżąco o wydarzeniach, które mają mieć miejsce. Co najmniej raz dziennie wysyłam biuletyn informacyjny do mediów, dysponuję bazą z danymi kontaktowymi do redakcji i dziennikarzy. Oprócz tego do moich zadań należy również organizacja konferencji prasowych – co najmniej raz w miesiącu jest to posesyjna konferencja prasowa, oprócz tego organizuję również konferencje doraźne, tematyczne. W naszym urzędzie codziennie organizujemy również spotkania prasowe prezydenta o godzinie10.00, które trwają mniej więcej pół godziny (to zależy od frekwencji) i jest to czas do dyspozycji dziennikarzy. Ja uczestniczę w tych spotkaniach, ponieważ muszę wiedzieć, o co dziennikarze pytają, czym się interesują. Poza tym zajmuję się pisaniem różnego rodzaju informacji na stronę internetową, obsługą fotograficzną różnych spotkań, redagowaniem materiałów promocyjno – informacyjnych.

(A.S.): Czy obowiązki urzędnicze można łatwo pogodzić ze spełnianiem funkcji rzecznika prasowego, czy raczej jest to utrudnione? Procedury  administracyjne są pomocne czy ograniczają?
(L.T.):
W zależności od sytuacji. Czasami te procedury są bardzo istotne – na przykład zbierając informacje na jakiś temat, muszą one zgodnie z naszym „obiegiem urzędniczym” przejść przez kilka osób. Więc mam to bezpieczeństwo, że dana informacja jest sprawdzona, pewna i potwierdzona. Ale też niestety często zdarzają się sytuacje, że jest to trochę hamujące.

(A.S.): Czy pracowała Pani na podobnym stanowisku w przedsiębiorstwie bądź w agencji PR?                                                                                                                                                                                   (L.T.): Nie, od dziesięciu lat pracuję w urzędzie a zaczęłam zaraz po studiach.

(A.S.): Czy może Pani  porównać pracę w urzędzie z  pracą w innej organizacji?
(L.T.):
Miałam praktyki w mediach, więc ta specyfika pracy jest nieporównywalna w tym przypadku. Było to Radio Katowice, rybnicki tygodnik Nowiny i Gazeta Rybnicka. Nawet każda z tych redakcji jest między sobą nieporównywalna, zupełnie inna specyfika pracy. W radiu – wiadomo – tam się liczy tempo, to jest najważniejsze. Gazeta Rybnicka w tych czasach kiedy ja tam pracowałam była tygodnikiem, więc też tempo pracy było inne niż teraz (obecnie jest to miesięcznik –  przyp. red.), porównywalne z dzisiejszymi Nowinami. W dużym stopniu moja praca jako rzecznika jest podobna do tej pracy jaką wykonują dziennikarze, mimo wszystko. Nie da się tego tak zupełnie porównać, ale jednak jeżeli miałabym szukać jakiegoś punktu odniesienia, to myślę że moja praca jest bardziej pracą dziennikarza niż urzędnika.

(A.S.): Czy Pani zdaniem praca nad wizerunkiem miasta jest ciekawsza niż praca związana z budowaniem tożsamości firmy lub promocją produktu?
(L.T.):
Myślę, że można to porównać. „Produktem” miasta są świadczone przez nie usługi dla mieszkańców, więc trzeba je dobrze wypromować. Nie mniej ważne jest umacnianie pozytywnego wizerunku miasta. Dziś miasta, tak jak firmy, konkurują ze sobą – o środki unijne, o inwestorów, o turystów.

(A.S.): Jak Pani ocenia współpracę z mediami? Z którym mediami łatwiej się współpracuje: z tradycyjnymi czy elektronicznymi?
(L.T.):
Pracę z mediami oceniam bardzo dobrze i nie robię rozróżnienia na media tradycyjne i elektroniczne. Może dlatego, że obecnie przestaje funkcjonować takie pojęcie, jak media tradycyjne. Teraz nawet media tradycyjne, np. gazety, są mediami elektronicznymi. Nie znam w tej chwili gazety, która ukazywałaby się tylko w wydaniu papierowym. Z reguły wszystkie te gazety funkcjonujące na rynku mają również internetowe wydania. Warto dodać, że w porównaniu z innymi śląskimi miastami mamy w Rybniku  sporo, bo aż kilkanaście redakcji prasowych – są gazety, telewizja, radia i portale internetowe. Środowisko dziennikarskie jest więc wymagające, ale kontakt z dziennikarzami jest bardzo dobry.

(A.S.): Pracując jako rzecznik prasowy prezydenta Rybnika spotyka Pani ciekawych ludzi bądź uczestniczy w ciekawych, niezwykłych wydarzeniach?
(L.T.):
Tak i to jest jeden z plusów mojej pracy, który równoważy wszelkie minusy. Przykładowo w ostatni weekend byłam w delegacji służbowej z prezydentem miasta na Litwie w mieście partnerskim. Byliśmy tam przy okazji 10-ciolecia współpracy z rejonem wileńskim. Zawsze było to moim marzeniem żeby pojechać na Litwę i przypuszczam, że nie byłoby okazji, aby to marzenie spełnić w inny sposób. Jeśli chodzi o poznawanie ciekawych ludzi, to ostatnio kręciliśmy tutaj film promocyjny odnośnie projektu „Promocja kultury ziemi raciborsko – rybnickiej”  i kręciliśmy go z panem Krzysztofem Respondkiem. Miałam okazję również spotkać się z prof. Jerzym Buzkiem. Normalnie nie byłoby praktycznie na to szans.

(A.S.): Dziękuję za rozmowę.

* Lucyna Tyl jest z wykształcenia dziennikarką. Od lipca 2009 roku jest rzecznikiem prasowym prezydenta Rybnika. Poprzednio pracowała w Wydziale Promocji i Informacji UM Rybnika jako redaktorka miejskiego serwisu internetowego. Jej hobby to spacery po polskich górach, które uważa za najpiękniejsze .

Podobne wpisy:

Tagi: ,







Wszelkie prawa do portalu w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych zastrzeżone są na rzecz MERKON GROUP CEZARY KRAJEWSKI i odpowiednio na rzecz współpracujących podmiotów i nie mogą być rozpowszechniane w całości bądź w części (także kanały RSS) bez uprzedniej pisemnej ich zgody.