Sprężyna, bursztyn, smok i spółka – Portal PR - 24PR




Sprężyna, bursztyn, smok i spółka

13.11.2014 Kategoria: Case study. Autor: admin

Od jakiegoś czasu, nie bez zainteresowania, śledzę losy projektu pt. Logo dla Polski. Z uwagą czytałem anegdotyczne wręcz wypowiedzi organizatorów na temat twórcy, jego osiągnięć, a także samego projektu, jego wersji i powodów, dla którego szacowne grono ekspertów biorących udział w akcji, lansuje dzieło.

Ponieważ jednak jestem na co dzień odpowiedzialny za kreowanie sposobu rozmowy różnych produktów z ich odbiorcami, z niemniejszą uwagą czytałem także komentarze moich rodaków, którzy przedstawionym projektom, postanowili w naturalny sposób przyporządkować całkiem sporo emocji. Nie jest to niczym dziwnym, bo przecież zostali o to poproszeni.

Ten właśnie dysonans pomiędzy jedną a drugą stroną medalu jest dla mnie najważniejszym z powodów do powstania niniejszego komentarza, choć nie jest to proste zważywszy na fakt, że lista organizatorów, uczestników i przyjaciół znaku jest tak długa i poważna, że… aż strach usta otwierać.

Niestety muszę.

Co znaczy znaczek?

Odpowiedź na to proste pytanie jest równie prosta. Otóż sam w sobie nie znaczy nic. Wszyscy zajmujący się strategią i komunikacją wiemy to doskonale. Najważniejszą rzeczą w projektowaniu loga, czy logotypu są przecież stojące za nim wartości, które ma ten że „znaczek” odzwierciedlać. Przygotowując się do jakiegokolwiek brandingu pierwszym pytaniem, które zadajemy brzmi – „Co mamy obrand’ować?” i to nie tylko w wymiarze fizycznym , ale i emocjonalnym.

Pozwólcie, że zacytuję fragment popularnej definicji.

„Marka […] Traktowana jest jako rodzaj świadectwa: producent nie wstydzi się swego wyrobu, „podpisując” go, gwarantuje jego jakość. Stąd „marka” jest synonimem opinii. […]

W tym przypadku produktem była Polska. Jaka jest dowiedzieliśmy się m.in. właśnie z komentarzy w sprawie loga. Zabita dechami, próżna, pyszna, rozrzutna, bezkarna, bezczelna i taka, na którą nie mamy wpływu. Z wyżebranymi autostradami, które od lat należą nam się jak psu buda i milionami wydawanymi na rzeczy, których nikt nie rozumie.

Nie chcemy tego słuchać?

Może więc to jest moment, w którym powinniśmy zadać sobie pytanie czy nadal chcemy, aby Polska była traktowana jedynie jako rynek zbytu, hodowla siły nabywczej i roboczej, wylęgarnia głupoty i arena osobistych interesów urzędników i ludzi o całkowitym braku honoru, czy odwagi cywilnej w tym polityków?

Obawiam się moje drogie koleżanki i koledzy, że akurat w tym wyjątkowym przypadku zamiast organizować akcję wyboru tego, czy innego logo  powinniśmy najpierw zająć się znajdywaniem w sobie i rozpowszechnianiem wartości odpowiednich dla Polski: życzliwości, tolerancji, odwagi, radości, solidności, godności, uczciwości, pracowitości, wiedzy, uczynności, kultury, tradycji, skromności i niezłomności.

Jeśli to nam się uda, każdy projekt loga będzie piękny. Trudne? Jasne, ale jak mówi inny slogan:

Polska. Where the unbelievable happens.

A wszystkim tym, których rozśmieszyły moje słowa i opinie tych, którzy przecież się „nie znają” dedykuję ostatnie słowa Horodniczego z  „Rewizora” Mikołaja Gogola….

… ale nie zacytuję ich – znajdźcie je sami.

KOMENTARZ PIOTR ZAJLICH Creative & Strategic Director Agencja Reklamowa San Markos

 

 

Podobne wpisy:







Wszelkie prawa do portalu w rozumieniu ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych zastrzeżone są na rzecz MERKON GROUP CEZARY KRAJEWSKI i odpowiednio na rzecz współpracujących podmiotów i nie mogą być rozpowszechniane w całości bądź w części (także kanały RSS) bez uprzedniej pisemnej ich zgody.